Okładka wpisu "Gamerzy nienawidzą kobiet?"

Gamerzy nienawidzą kobiet?

Bohaterki gier video potrafią wzbudzić w graczach skrajne emocje – od uwielbienia po odrazę. Dlaczego w świecie, który ma być kreatywną przestrzenią, kobiece postaci muszą wciąż starać się nie tylko o zwycięstwo nad przeciwnikami na ekranie, lecz również walczyć z uprzedzeniami graczy?

Nic tak nie chroni przed obrażeniami jak kusa spódniczka

Różnice w reprezentowaniu męskich i żeńskich postaci widoczne są nie od dziś. Przyglądając się grze Diablo II sprzed ćwierć wieku widzimy wyraźną różnicę między na przykład skąpo odzianą czarodziejką, a paladynem. Obie postaci, niezależnie od naszego wyboru, mierzą się z tymi samymi zadaniami i walczą z tymi samymi przeciwnikami – dlaczego więc czarodziejka pozbawiona jest solidnej zbroi, której nie odmawia się rycerzowi?

W analizie wizualnych standardów dla kobiet i mężczyzn dochodzi się do wniosku, że seksowność jest domyślną cechą kobiecych postaci oraz że tę cechę należy eksponować. Podobnie rzecz ma się w wielu grach z różnych studiów na przestrzeni lat: Soul Calibur (Bandal Namco Studios, 1996), Lineage II (NC Soft, 2003), Sacred Gold (Ascaron, 2004), czy World of Warcraft (Blizzard, 2004). Przykłady można by mnożyć.

Zbyt stara, zbyt naturalna, zbyt… prawdziwa?

Końcem 2024 roku Internet rozgrzało do czerwoności, nie tylko dlatego, że CD Red Project znienacka opublikował zwiastun wyczekiwanej od dawna kolejnej części z uniwersum „Wiedźmina", lecz również dlatego, że główną postacią nowej serii ma być protegowana Geralta, Ciri. Dyskusje o słuszności decyzji nie gasną, a w dodatku są podsycane krucjatą wymierzoną nie w umiejętności machania mieczem Wiedźminki, lecz w jej seksapil.

Rzecz ma się zgoła inaczej w przypadku bohaterki „Stellar Blade”, gry akcji osadzonej na postapokaliptycznej Ziemi. Eve jest wysoce wykwalifikowaną wojowniczką, której głównym celem jest odkrycie prawdy o zniszczonej krainie. Podnosi się pytanie czy, aby dobrze wykonać powierzoną jej misję niezbędny jest jej obcisły i wykrojony w niestosownych miejscach strój? Grupa przeciwników odpiera te wątpliwości i za swój argument podaje, że Eve jest wiernym odwzorowaniem południowokoreańskiej supermodelki, Shin Jae-eun i że absolutnie nie należy podważać ani jej zmysłowych krągłości, ani stylu.

Pytanie, dlaczego żeńskie bohaterki w grach video wzbudzają tyle skrajnych emocji ujawnia głębszy problem z kulturą gamingu i oczekiwaniami graczy. Kobiety w grach oceniane są nie przez pryzmat ich charakteru czy roli w fabule, ale przez wygląd, ubiór czy to, jak wpisują się w stereotypowe wyobrażenia. Seksualizacja postaci obciąża twórców zarzutem obniżania wartości reprezentacji, z kolei zbytnie urzeczywistnianie sprawia, że twórcy mierzą się z zarzutami wprowadzania fałszywej różnorodności.

Kto nie chce grać brzydką babą?

Przypadek Ciri, która troski dzieli także z innymi (jak choćby z postacią gier Fable), pokazuje problem mizoginii, który dotyka środowiska graczy. Fala zjadliwych opinii regularnie pojawia się pod filmami osób komentujących świat gier w mediach społecznościowych. Komentarze mężczyzn oraz kobiet są pełne krytyki wobec wyglądu bohaterek i dotyczą zarówno ich zbytniej seksualizacji jak i za małej urokliwości. Gracze nie oszczędzają nikogo – nawet nastoletniej Ellie z „The Last of Us”.

Problem nie dotyczy środowiska graczy jako takiego, a zawiści do kobiet w ogóle, gdyż śmiałe słowa dotyczą wyłącznie żeńskich postaci. Wygląd bohaterów nie jest tak szeroko komentowany a wiele bohaterek nadal projektowanych jest tak, by odpowiadać standardom tzw. male gaze
. Pozostaje nam mieć tylko nadzieję, że w przyszłości kultura gamingu może stać się bardziej otwarta, a kobiece postaci przestaną wzbudzać kontrowersje.


Nie znam się, to się wypowiem:

Tu na tapet bierzemy różne sprawy w popkulturze, o których
mam czelność się wypowiadać.