Okładka wpisu "Jak wpleść pisanie w codzienność na etacie?"

Jak wpleść pisanie w codzienność na etacie?

Są wśród początkujących pisarzy, albo po prostu wśród osób, które piszą już długo, ale nadal się z tego nie utrzymują, osoby, które toczą codzienną walkę między pasją, a obowiązkami zawodowymi - o ile, oczywiście, praca nie jest ich pasją. Wielu z nas chciałoby być skuteczniejszym w codziennej pisarskiej rutynie, ale przecież pasek wynagrodzenia nie wypełnia się sam, a do tego trzeba jeszcze znaleźć czas na życie i domowe sprawy. Jeśli tak jak ja, zadajecie sobie pytanie: jak znaleźć czas na pisanie? - to jesteście we właściwym miejscu.


1. Wyznacz cele

Z doświadczenia wiem, że samo "chcę pisać więcej" jest mało konkretne, przez co mało motywujące. Cel pisarski musi być wymierny, by można było do niego dążyć, by można było ocenić jego skuteczność. Liczbami będzie Ci łatwiej osiągnąć to mistyczne "chcę pisać więcej".

Przykłady:

- chcę pisać 5 zdań dziennie

- chcę napisać 50 000 słów w tym roku

- chcę pisać rozdział miesięcznie/tygodniowo

Dzięki konkretom łatwiej zmotywować się do działania.


2. Wyznacz czas

Praca, dom, obowiązki, rodzina - to pochłania wiele energii, wiem. Nie warto jednak rezygnować z etatu po to, by w pełni oddać się pisaniu jeśli nie masz gwarancji sukcesu oraz nawyku pisania. Przy każdym dłuższym wolnym obiecuję sobie więcej pisać i wcale nie jest to łatwe, bo pisanie wymaga dyscypliny.

Popatrz w swój kalendarz albo planer. Czy masz w nim 20 minut, które w ciągu dnia możesz poświęcić na pisanie? Może dojeżdżasz do pracy komunikacją miejską? Może czekasz na dziecko na zajęciach dodatkowych? Może jesteś w stanie wstać chwilę wcześniej albo pójść później spać? Nawet jeśli nie codziennie, to może chociaż trzy razy w tygodniu? A może uda Ci się zorganizować jeden dzień w miesiącu, podczas którego skupisz się wyłącznie na pisaniu?


3. Uczyń sobie nawyk

Uczyń sobie nawyk z myślenia o swoich bohaterach, o tym, co przeżywają. Wyrób sobie rutynę z opowiadania o nich np. na Instagramie lub tej jednej osobie, która słucha Cię aktywnie i zadaje pytania o historii. Scrollujesz media codziennie? Polecam także poscrollowanie Pinteresta i utworzenie tablicy, która sprawi, że łatwiej będzie Ci wsiąknąć w Twoją historię kiedy już siądziesz przed plikiem tekstowym.


4. Nie ufaj pamięci

Przyszedł Ci do głowy plot twist dziesięciolecia albo rozwiązanie na tę dziurę fabularną, która ostatnio Cię zablokowała? A to pech, że akurat nie siedzisz przed komputerem i nie piszesz. Na pewno jak dojedziesz do domu, to będziesz pamiętać, o co Ci chodziło.

Akurat.

Otwórz notatnik w telefonie albo rozmowę z samym sobą na Messengerze i nagraj sobie głosówkę. Zapisz na ręce, wyślij SMS bez kontekstu do osoby partnerskiej, cokolwiek! Szwankująca pamięć to całkiem skuteczny demotywator. Jeśli zadbasz o to, by zapisywać swoje pomysły, łatwiej będzie Ci siąść do pracy nad tekstem.


5. Pisz w zeszycie

Nie wiem, czym się zajmujesz zawodowo, więc mogę z tym nie trafić, ale zastanów się: czy masz w pracy momenty, kiedy nic się nie dzieje? Czy możesz sobie wtedy pozwolić na otworzenie zeszytu i zapisanie paru zdań? A może masz jak to zrobić w drodze do domu.

Pisanie długopisem czasami potrafi zdziałać cuda. Potem, kiedy postanowisz przepisać to na komputer, może uda Ci się pójść z historią dalej?


Najważniejsze: nie poddawaj się!

Moje rady to nie jest zbiór magicznych rozwiązań. Jeśli wypróbujesz jedną z nich i nie zadziała po pierwszym dniu to nie znaczy, że nie działa w ogóle. Wyrobienie nawyku może zająć od 10 do 630 dni. Ja nadal wdrażam niektóre ze sposobów na pisanie i nadal raz wychodzi, a raz nie. Pisanie to dyscyplina, ale życie jest życiem. Życzę Ci dużo wytrwałości w pisaniu!

Nie znam się, to się wypowiem:

Tu na tapet bierzemy różne sprawy w popkulturze, o których
mam czelność się wypowiadać.