Okładka wpisu "Recenzja "Ostatniego Dzwonka""

Recenzja "Ostatniego Dzwonka"

Wciągająca seria dla starszej młodzieży

Pewne książki mają w sobie coś, przez co trudno się od nich oderwać. Choć może nie aspirują do nagrody Nobla w dziedzinie literatury, to człowiek zarywa nockę, żeby dowiedzieć się, co stanie się dalej. Albo, jak w moim przypadku, przychodzi do pokoju hotelowego po weselu przyjaciółki i zamiast zdejmować kreację, to o 4 nad ranem sięga po Dzwonek i czyta ostatnie rozdziały.

Mówię tu o pierwszej części bardzo milenialskiej dylogii, o Dzwonku na długą przerwę, ale tak dobrze wspominam czas spędzony nad lekturą, że z przyjemnością zgłosiłam się do recenzowania kontynuacji, czyli do Ostatniego Dzwonka. Kiedy otrzymałam swój egzemplarz, bardzo rada wróciłam do świata, którego podwoje otwiera przed nami Adrianna Szymańska-Zacheja.

Książka z akcją na małej wsi

Wracamy do Iskrówki, małej wsi i do bohaterów, którzy po wydarzeniach z poprzedniej części muszą jakoś poskładać siebie oraz swoje życia na nowo. Leczenie ran, czy próby utrzymania tego, co wypracowano przed wakacjami, nie zawsze wiążą się z podejmowaniem trafnych decyzji, szczególnie gdy jest się przesiąkniętym gniewem nastolatkiem. W Ostatnim Dzwonku pierwsze skrzypce grają poważne problemy młodych ludzi. Jest tu dużo o pewności siebie, zaufaniu i miłości, ale także wiele rozkręcanych skandali, trudnych rozmów i nieoczekiwanych relacji. No i trochę patologii. Albo nawet całkiem sporo.

Książka jak wehikuł czasu

Wejście w ten świat, lub w przypadku ludzi urodzonych w latach 80. i 90., ponowne wejście w ten świat może przynieść nostalgię, może zaboleć, może uwierać, może zachwycać. Na pewno jednak da się odczuć namacalność realiów 2009 i 2010 roku. To właśnie wtedy przeżywaliśmy śmierć Michaela Jacksona i oglądaliśmy Pawła Jumpera, wysyłaliśmy łańcuszki na Gadu-Gadu i tańczyliśmy do Waka Waka. W tych barwnych czasach bohaterom Ostatniego dzwonka przyszło dorosnąć i zdawać maturę.

Dobrze skonstruowani bohaterowie

No i właśnie – bohaterowie! Cudownie było wrócić do Watahy (a nawet i do Elity, która działała nam na nerwy w pierwszym tomie) i zobaczyć, jak się zmieniła pod wpływem wydarzeń ostatniego roku. Nie jest to jednak wyłącznie zmiana na lepsze, bo tylko niektórzy zaczynają dostrzegać własne błędy i podejmują próbę ich naprawy, inni zaś też podejmują, ale niemądre i niebezpieczne decyzje. Ze szczególną satysfakcją obserwuje się dawnych prześladowców Wagana, których twarze jawią się teraz jako bardziej ludzkie, gdy zapoznajemy się już z tym, co spotyka ich w ich własnych życiach. Inni jednak, wiedzeni falą trendu i nastoletnich hormonów zmieniają podejście na YOLO i pakują się w jeszcze większe kłopoty.

Chociaż momentami poczynania bohaterów napawały mnie przerażeniem, trudno mi je uznać za całkowicie niewiarygodne. Sama w liceum nie byłam tak szalona, więc nie mogę powiedzieć, że utożsamiam się z Dominiką Stajer, główną bohaterką, ale nie zamierzam próbować i to też jest ok. Po pierwsze, każdy ma swoją bańkę i to, że ja jako nastolatka nie miałam podobnych zachowań, nie oznacza, że inni nie mieli. Po drugie, nie każdą książkę czyta się po to, żeby się utożsamić z bohaterami, czasem po prostu podglądamy sobie czyjeś życie. A w Ostatnim Dzwonku podgląda się je z miską popcornu i wypiekami na twarzy.

Autorka doskonale rozumie emocje swoich bohaterów, w szczególności gniew, i pokazuje że pod agresją, nieprzemyślanymi decyzjami, brakiem opieki psychologicznej, potrzebą dowartościowania się, kryje się coś więcej i często jest to strach. Przemoc w domu, potrzeba odnalezienia własnego miejsca czy presja rówieśnicza potrafią doprowadzić do zachowań wręcz destrukcyjnych i dzięki temu równolegle z makabrycznymi decyzjami bohaterów czytamy o ogromnie ważnych tematach, zasługujących na uwagę szczególnie w obecnych czasach.

Minusy książki

Nie wszystko jednak zagrało mi idealnie. Dialogi między bohaterami bywają bardzo górnolotne, a oni sami momentami mówią o uczuciach tak precyzyjnie i podniośle, jakby wcześniej przygotowywali sobie przemowy. A przecież ludzie, szczególnie ci młodzi i zmagający się z tłumionymi emocjami nie zawsze potrafią tak pięknie ubrać myśli w słowa. Zresztą, odbiera im to nieco autentyczności, bo jeśli ktoś umie tak trafnie wyrazić to, co czuje i opowiedzieć o tym innym, to skąd problem z radzeniem sobie z emocjami? Niektóre przemyślenia o trudnościach bohaterów powinny zostać moim zdaniem w warstwie opisowej, a nie być wypowiedziane ustami postaci. Z drugiej strony, nastolatki potrafią mówić zaskakująco podniośle i trochę z perspektywy cringowo, więc całkowicie tego nie skreślam. ;)

Plusy książki

Jedno jest pewne: w warsztacie autorki widać progres. Mam poczucie, że Adrianna Szymańska-Zacheja dużo lepiej panuje nad wydarzeniami, a rytm opisów i prowadzenie fabuły wypadają wręcz doskonale. Szczególnie spodobało mi się budowane przez nią napięcie i tajemnica, warstwa prawie kryminalna. Tajemnicza osoba, która pojawiła się w życiach bohaterów i dziwne graffiti posprayowane po wiosce dodają wiele do tej powieści. Szkoda tylko, że temu drugiemu motywowi nie poświęcono trochę więcej uwagi, bo aż się prosi o dodatkową warstwę sekretu i mistycznego napięcia (jak niewyjaśnione kręgi w polu w pierwszym tomie!!).

Ogólny odbiór - 8/10

Podsumowując, Ostatni dzwonek to dla mnie dowód, że Adrianna Szymańska-Zacheja rozwija się jako autorka, a jej historia potrafi wciągać mimo zgrzytu który czuję w dialogach. W jej powieści dostajemy mocne przemiany bohaterów, trudne tematy, skandale, tajemnice i bardzo satysfakcjonujące zakończenie. Historia jest domknięta, ale można do niej wrócić bo to autentyczny wehikuł czasu do ery początków Facebooka, szkolnych dram, matury i studniówki.

Świat jest wykreowany bardzo dobrze, nostalgicznie i nieco boleśnie, dlatego szczególnie polecam całą dylogię millenialsom i zilenialsom, którzy pamiętają jak to jest kiedy opis na GG potrafił być najważniejszą wypowiedzią tygodnia. Jeśli macie ochotę wskoczyć w przeszłość i przypomnieć sobie, jak to było, Dzwonek na długą przerwę i Ostatni Dzwonek zdecydowanie mogą Wam w tym pomóc!

Nie znam się, to się wypowiem:

Tu na tapet bierzemy różne sprawy w popkulturze, o których
mam czelność się wypowiadać.